Nareszcie piątek :) Czas zacząć kolejny kulinarny weekend, a pracy jest sporo, bo w niedzielę organizuję obiad urodzinowy dla taty. Przez cały tydzień myślałam co ugotuję, w głowie aż huczało od pomysłów, ale na co tu się zdecydować:)
Kochani, jeszcze raz czuję się w obowiązku polecić Wam bardzo fajną stronę www.durszlak.pl. Nawet jeśli nie macie bloga możecie znaleźć tam mnóstwo przepisów czy pomysłów na to jak urozmaicić dzienny jadłospis. Kulinarni blogerzy organizują również fantastyczne akcje tematyczne, w której inni blogerzy mogą wziąć udział i pochwalić się swoim kunsztem kulinarnym.
Przeglądając dziś durszlaka trafiłam na akcje kanapki, kanapeczki i pomyślałam, że to bardzo przyjemny pomysł. Prosta rzecz, którą każdy z nas wcina na co dzień. Jest to wyjątkowa szansa, żeby podpatrzeć jak inni przygotowują to prozaiczne danie.
A o to moja propozycja:)
Kanapeczki z chleba staropolskiego z awokado, szynką, serem żółtym, kiełbasą z piersi kurczaka i z dużą ilością warzyw (pomidor, papryka, ogórek zielony, natka pietruszki, ogórek kwaszony). A wszystko posypane cudowną, przepyszną rzeżuchą. Udekorowane odrobiną majonezu i chrzanu.
Czas na odpoczynek w kuchni :) Do jutra Kochani, smacznych snów !!!
Moje Kulinarne Rozterki
piątek, 15 marca 2013
czwartek, 14 marca 2013
Moja Pierwsza Akcja - Finezyjny Garnek :)
Kochani,
dziś rusza moja pierwsza akcja na Durszlaku. Zachęcam do brania czynnego udziału, gdyż temat, jak sądzę, jest dość ciekawy, a na pewno przydatny w codziennym życiu. Szczerze powiedziawszy po całym dniu pracy, robienia zakupów i dźwigania ich niemały kawałek od przystanku, ostatnią rzeczą na jaką mam ochotę to zmywanie sterty garnków po ugotowaniu obiadu. Dlatego ubóstwiam dania jednogarnkowe. Nie tylko dlatego, że jest znacznie mniej sprzątania po takim pichceniu:), ale też dlatego, że te dania są naprawdę niesamowicie smaczne i aromatyczne. Wszystkie smaki łączą się ze sobą i zamykają w obrębie jednego naczynia.
Na początek akcji chciałam Wam zaproponować potrawę a'la strogonow z kurczaka. Jest to absolutnie mój wymysł i myślę, że wielcy znawcy kuchni mogliby uznać to danie za profanację i mogliby mieć rację, gdyby nie fakt, iż gotowanie nie lubi ścisłych schematów. Bo cóż to za przyjemność powtarzać jota w jotę przepis jakiegoś człowieka. Można się na nim wzorować, czerpać wskazówki co do proporcji czy do sposobu przygotowania. Natomiast do każdej potrawy powinniśmy dodawać jakiś swój akcent, swoją cegiełkę, która sprawi, że otrzymamy nową budowlę:)
Składniki:
- Pierś z kurczaka,
- cebula,
- 6 dużych pieczarki,
- 4 duże ogórki kwaszone,
- średniej wielkości słoiczek koncentratu pomidorowego,
- śmietana 18%,
- sól, pieprz,
- łyżka oliwy z oliwek,
- łyżka masła,
- szklanka bulionu drobiowego,
- natka pietruszki.
Na łyżce masła z dodatkiem łyżki oliwy z oliwek podsmażamy pokrojoną w drobną kostkę cebulę. Kiedy cebula nabierze złotego koloru, dodajemy pieczarki i chwilkę jeszcze smażymy. Pierś z kurczaka kroimy na bardzo cieniutkie paseczki, oprószamy je solą i pieprzem, a następnie dorzucamy do cebuli i pieczarek. Smażymy do momentu, kiedy kurczak się zetnie, ok 5 minut. Całość zalewamy bulionem.
Warto przygotować bulion samemu, a następnie zamrozić w niedużych pojemniczkach lub przelać do woreczków na lód. Otrzymujemy fantastyczne kostki rosołowe, bez chemii, ulepszaczy i nie wiadomo czego jeszcze w środku. Trzeba tylko pamiętać, że bulion musi być bardzo intensywny i esencjonalny, inaczej po zamrożeniu stanie się mało wyrazisty w smaku.
Całość gotujemy ok. 15 minut, dodajemy koncentrat pomidorowy i pokrojone w kosteczkę ogórki. Dusimy jeszcze parę minut, zabielamy śmietaną i doprawiamy do smaku świeżo mielonym pieprzem i słodką papryką. Dekorujemy świeżymi ziołami. Podajemy z chlebem lub ryżem, ale smakuje też rewelacyjnie bez niczego.
Bardzo proste danie, błyskawiczne w wykonaniu, a przede wszystkim przepyszne :) Polecam !
Smacznego Piątku !!! Piątek, Piąteczek, Piątunio !!! Nareszcie weekend !!! :)
Kod należy skopiować i wstawić na swoją stronę. | ![]() |
wtorek, 12 marca 2013
Tarta Tatin ze szczyptą wspomnień...
Zawsze miałam słabość do Francji i francuskiej kuchni. Pewnie dlatego, że mój dziadek wychował się we Francji. To on zaraził mnie miłością do tego kraju. Często eksperymentuję z kuchnią francuską, przemycając jej elementy do codziennych potraw. Te smaki na chwilę przenoszą mnie w czasie do dziecięcych lat, kiedy razem z dziadkami miałam okazję odwiedzić Paryż i jego okolice. Zakochałam się wtedy w ślimakach podawanych z masłem czosnkowym i bagietką, w najlepszej zupie cebulowej, jaką kiedykolwiek jadłam, w kremowych, przepysznych, pleśniowych serach i oczywiście w bagietce, która tylko we Francji może smakować tak wyjątkowo. Jako dziecko jednak najbardziej rozsmakowałam się w dwóch rzeczach, w słynnym napoju Diabolo, a więc w syropie miętowym wymieszanym z wodą sodową. Napój wyglądał jak rodem wyjęty z chemicznego laboratorium, musująca, zielona ciecz. Coś pysznego:) A także w Tarcie Tatin. Uwielbiam miękkość, słodkich jabłek z prawdziwie kruchym, maślanym ciastem.
Dopiero po latach zainteresowałam się niezwykłą historią tej tarty.
Tarta po raz pierwszy została upieczona w 1898 r. Jej nazwa pochodzi od nazwiska Stéphanie Tatin, która wraz z siostrą Caroline prowadziła hotel w Lamotte-Beuvron we Francji. Prowadziły w hotelu również restaurację, w której gościom podawały na deser swój popisowy jabłecznik na kruchym cieście. Jednak przez przypadek któregoś razu siostry zapomniały wylepić blachę ciastem i od razu ułożyły jabłka, które posypały kawałkami masła i cukrem. Gdy kuchnia wypełniła się cudownym zapachem piekących się w karmelu jabłek, siostry zajrzały do pieca. Ku swojemu przerażeniu, postanowiły jednak dokończyć deser, i skarmelizowane jabłka przykryły przygotowanym ciastem. Upieczoną tartę przekręciły do góry dnem i zaserwowały swoim gościom. Tarta wzbudziła tak wielki podziw, iż stała się popisowym daniem sióstr Tatin.
Kochani, chciałam Wam przedstawić swoją wersję tej wyjątkowej Tarty, jednocześnie zapraszając do poznania kolejnego smaku mojego dzieciństwa.
Składniki:
Ciasto:
- 250g mąki krupczatki,
- 100g zimnego masła Lurpak,
- jajko,
- 2 łyżki cukru pudru,
- szczypta soli.
- 0.5kg jabłek (koksa, szara reneta),
- 50g masła Lurpak,
- 100g cukru,
- kieliszek likieru różanego.
- kilka truskawek do dekoracji,
- 1 szklanka śmietanki kremówki, minimum 30%,
- kilka kropel esencji waniliowej,
- 2 łyżki cukru pudru,
- łyżeczka soku z cytryny.
Przygotowanie:
Mąkę przesiewamy na stolnicę, dodajemy masło, cukier puder i sól. Całość siekamy nożem. Następnie wbijamy jajko i siłą naszych rąk szybko zagniatamy. Jeśli masa okaże się zbyt sucha, możemy dodać jeszcze jedno żółtko. Ciasto zawijamy w folię i fundujemy mu godzinne leżakowanie w lodówce.
Rozgrzewamy piekarnik do 180 stopni. Formę do tarty smarujemy masłem i oprószamy cukrem, układamy ćwiartki obranych jabłek. W garnuszku roztapiamy masło, którym następnie polewamy jabłka. Posypujemy cukrem i wstawiamy do rozgrzanego piekarnika. Pieczemy ok 15 minut. W czasie pieczenia co jakiś czas warto potrząsnąć formą lub łyżką polewać jabłka powstałym karmelem. Pod koniec pieczenia polewamy owoce kieliszkiem różanego likieru. W międzyczasie rozwałkowujemy ciasto, które wykładamy na jabłka. Nadmiar ciasta odcinamy, uważając jednak aby falbanki tarty były pokryte ciastem. Zapiekamy ok 20-25minut do momentu aż ciasto zarumieni się na złoty kolor. Tartę jeszcze ciepłą wykładany na talerz tak, aby jabłuszka znalazły się na wierzchu.
Schłodzoną śmietanę ubijamy na sztywno mikserem razem z cukrem pudrem i esencją waniliową.
Tartę dekorujemy bitą śmietaną i truskawkami. Pyszna jest również na ciepło posypana cynamonem.
Smacznych Snów Kochani :)
niedziela, 10 marca 2013
Hamburger Poszukiwany !!!
Ajajajaj strasznie naszła mnie dziś chęć na dużego, pysznego hamburgera, na szczęście na co dzień zachowuję nieco zdrowego rozsądku i już dawno postanowiłam, że nie będę stołować się w miejscach typu fast food, a tym samym popierać jedzenie, które możemy tam skonsumować. Celowo używam słowa konsumować, ponieważ miejsca z fast foodem są głównie nastawione na masową konsumpcyjność, a nie na jakość czy zachowanie zdrowych zasad żywienia.
Dlatego prezentuję dziś moją propozycję hamburgera, twierdząc, że nie jest w niczym gorszy od tych, które możemy spotkać w fast foodowych miejscach:) Wręcz przeciwnie uważam, że jest dużo smaczniejszy, można się nim porządnie najeść, a do tego dużo tańszy.
Składniki:
- 0,750kg mięsa mielonego z indyka, ale możecie użyć tak naprawdę każdego rodzaju,
- jajko,
- 2 łyżki musztardy czosnkowej,
- 1/2 drobno pokrojonej w kostkę cebuli,
- 2 ząbki czosnku,
- 2 łyżki posiekanej natki pietruszki,
- łyżka posiekanej bazylii,
- łyżka listków tymianku, bez gałązek,
- pół papryczki chilli bez pestek,
- dużo świeżo zmielonego pieprzu,
- szczypta soli morskiej,
- 2 łyżki sosu sojowego.
Mięso mieszamy z wszystkimi pozostałymi składnikami na jednolitą masę.
Z powstałej masy formujemy zgrabne, duże kotlety, które smażymy na patelni grillowej lub na suchej, dobrze rozgrzanej teflonowej.
Zamiast majonezu do sosu polecam pastę z awokado. Nadaje hamburgerowi fajny, świeży smak, a dzięki konsystencji zbliżonej do majonezu buła na pewno nie będzie sucha:)
Składniki:
- dojrzałe awokado,
- ząbek czosnku,
- sok z połowy cytryny,
- szczypta soli morskiej,
- świeżo mielony biały pieprz,
- opcjonalnie można dodać kilka listków mięty.
Awokado rozdrabniamy widelcem, dodajemy przeciśnięty przez praskę ząbek czosnku, sok z połowy cytryny, doprawiamy do smaku solą i pieprzem. Można dodać kilka posiekanych listków mięty. Jeśli pastę przygotujemy wcześniej warto włożyć pestkę, żeby awokado nie ściemniało.
Dodatki:
- Bułka z sezamem, można użyć grahamki czy każdej innej pełnoziarnistej,
- pomidor,
- ogórki konserwowe typu sałatka szwedzka,
- sałata lodowa,
- cebula czerwona, o której przypomniałam sobie w połowie jedzenia, więc nie dostrzeżecie jej na zdjęciu:),
- kilka plasterków oscypka,
- ketchup, polecam ten bez octu,
- musztarda,
- kilka listków bazylii,
- dodałam również do środka odrobinę sałatki Coleslaw z wczorajszego obiadu, na którą przepis znajdziecie w jutrzejszym poście.
Przekrojoną na pół bułę smarujemy z obydwu stron pastą z awokado, na to kładziemy gorącego, soczystego kotleta, plasterki oscypka, plaster pomidora, kilka plasterków ogórka, sałatę lodową pociętą w paski, krążki czerwonej cebuli, łyżeczkę sałatki Coleslaw, trochę musztardy i ketchupu, a na sam wierzch kilka gałązek bazylii i voilà - pyszny i bardzo zdrowy hamburger przygotowany w domowym zaciszu.
Bon appetit !!!
Tradycyjnie Smacznego Poniedziałku Kochani !!! :)
sobota, 9 marca 2013
3000 wejść - bardzo wszystkim dziękuję...w nagrodę - czekolada
Kochani,
chciałam jakoś kulinarnie uczcić przekroczoną wczoraj liczbę 3000 wejść i podziękować Wam za zainteresowanie i czas spędzony na moim blogu. Tak jak pisałam na mojej stronie na Facebooku nawet nie zdajecie sobie pewnie sprawy jak wielką radość mam z prowadzenia bloga. Już dawno w nic nie zaangażowałam się z tak wielkim zapałem. Mam nadzieję, że z każdym nowym wpisem będę mogła dalej Was zaskakiwać. W każdym razie zachęcam Kochani do dalszego towarzyszenia mi w mojej kulinarnej podróży.
Wczoraj, dzięki uprzejmości mojej przyjaciółki, która udostępniła mi swoją kuchnię, a przede wszystkim piekarnik, mogłam trochę poszaleć i bez reszty oddać się słodkiemu szaleństwu.
Błogosławionym produktem jest dla mnie czekolada, która nie wiem czy wiecie swoje początki zawdzięcza ludom prekolumbijskim, żywiącym się miąższem owoców kakaowca. Prawdziwy kult czekolady rozwinęli jednak Majowie, którzy mieszali zmielone kakao z wodą, mąką kukurydzianą i chilli. Powstały napój wielokrotnie przelewali z naczynia do naczynia, aby uzyskać na wierzchu piankę, tak przygotowaną czekoladę nazywali napojem bogów, który odgrywał ogromną rolę w różnego rodzaju obrządkach. Możemy więc szacować, że historia czekolady liczy ok 3000tys. lat, ale co ciekawe dopiero od 1839 roku jemy ją w postaci tabliczek, a to za sprawą niemieckiej firmy Jordan & Timaeus. Produkowali oni czekoladę z kakao, cukru oraz koziego mleka.
Tym Panom należałoby naprawdę gorąco podziękować:)
Z moich wczorajszych harców powstało czekoladowo-rumowe ciasto z migdałami. Klasycznie ciasto pochodzi z Francji i jest pieczone w okrągłej tortownicy. Ja zdecydowałam się na formę od babki, gdyż podoba mi się kształt jaki po upieczeniu przybiera ciasto:).
Składniki:
Ciasto:
- Tabliczka gorzkiej czekolady, im większa zawartość kakao, tym lepiej,
- 5 jajek,
- 150g miałkiego cukru,
- 40g masła Lurpak,
- 20g mąki pszennej,
- 20g mąki ziemniaczanej,
- łyżeczka proszku do pieczenia,
- kieliszek rumu,
- sól.
Polewa:
- 200g mlecznej i gorzkiej czekolady, 2 tabliczki,
- 2 łyżki rumu,
- łyżeczka masła Lurpak,
- 50 g migdałów w płatkach.
W kąpieli wodnej rozpuszczamy połamaną na małe kosteczki tabliczkę czekolady. Kiedy czekolada powoli zacznie się rozpuszczać dodajemy kawałki masła, całość mieszamy na jednolitą, gładką masę.
Następnie oddzielamy białka od żółtek. Jak dla mnie niezbyt wdzięczne zadanie, tym bardziej, że zawsze musi mi do białek wpaść albo trochę żółtka albo skorupka. W takich sytuacjach polecam przetestowany już sposób na ratowanie naszej przyszłej piany, która się nie ubije, jak tylko znajdzie się tam odrobina żółtka. Należy wziąć skorupkę od jajka i nią wyłowić niepożądane żółtko. Jeśli już jesteśmy przy żółtkach to należy je bardzo dokładnie utrzeć z cukrem na gładki kogel mogel.
Białka ze szczyptą soli ubijamy na sztywną pianę. Sprawdzajcie jej sztywność nad zlewam, kiedyś byłam przekonana, że piana ubiła się rewelacyjnie i koniec końców skończyło się myciem podłogi:) Do żółtek dodajemy przesianą mąkę ziemniaczaną, przesianą mąkę pszenną oraz łyżeczkę proszku do pieczenia. Przestudzoną czekoladę łączymy z żółtkami i mąką, cały czas energicznie mieszając.
Następnie dolewamy do czekoladowej masy kieliszek rumu.
Na koniec bardzo delikatnie łączymy ubite białka z masą, najlepiej dodawać pianę niewielkimi partiami, mamy wtedy gwarancję, że piana nie opadnie. Przygotowaną masę przelewamy do formy, w moim przypadku formy od babki, i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni, pieczemy ok 60minut.
Pod koniec czasu pieczenia, ponownie rozpuszczamy czekoladę w kąpieli wodnej, ja użyłam jednej tabliczki gorzkiej czekolady, a drugiej mlecznej. Kiedy zacznie się rozpuszczać dolewam rum, zacznie ona bardzo szybko gęstnieć, ale nie przejmujcie się, wystarczy masło, łyżka mleka i znów stanie się płynna.
Na rozgrzanej suchej patelni teflonowej podprażam na złoty kolor płatki migdałowe.
Sprawdzamy ciasto patyczkiem, jeśli jest suchy to znaczy, że ciasto się upiekło i nie grozi nam zakalec, chociaż w sumie to nigdy nic nie wiadomo:). Piekarnik wyłączamy, ale ciasto zostawiam jeszcze na jakieś 15 minut w środku z uchylonymi drzwiczkami, tak na wszelki wypadek, żeby nie opadło. Nie zmieniam tym sposobem gwałtownie temperatury.
Po wyjęciu ciasto polewamy przygotowaną czekoladą i obsypujemy płatkami migdałów. Dekorujemy złotymi kuleczkami, śmietaną lub świeżymi owocami. Ja zdecydowałam się na skromną dekorację, bo połączenie czekolady z prażonymi migdałami zachwyciło mnie wizualnie i nie chciałam psuć tego piękna. Poza tym minimalizm czasem bardziej urzeka niż przesyt i bogactwo dodatków.
Kochani czas rozpocząć kolejny Smaczny Dzień, dlatego życzę Wam wyjątkowo Słodkiego Dnia :)
piątek, 8 marca 2013
Smaczny Dzień Kobiet w damskim wydaniu ...
Podobno dziś jest nasze święto Drogie Panie. Zawsze, kiedy przychodzą Walentynki, Dzień Kobiet, Dzień Matki, Ojca itd. zastanawiam się nad ideologią tych wydarzeń. Niby sama angażuję się w uroczyste obchody, ale zawsze nachodzi mnie pewna refleksja. Otóż od niedawna zaczęłam odnosić wrażenie, że ludzie traktują te wszystkie święta jak pewnego rodzaju obowiązek, chwyt marketingowy, na którym można się wzbogacić albo jak dobrą okazję do pochwalenia się swoją szczodrością. I oczywiście żadną nowością nie jest stwierdzenie, iż powinniśmy okazywać sobie miłość i szacunek każdego dnia, może to brzmieć nawet dość pretensjonalnie, niemniej jakaś siła jednak popycha nas do traktowania tych dni w sposób wyjątkowy i uroczysty. Zawsze doceniałam prezenty zrobione własnoręcznie. Prezent, w który włożyliśmy pracę własnych rąk nie staje się tylko kolejną rzeczą w naszej kolekcji buteleczek perfum, bransoletek i łańcuszków czy innych tzw. luksusowych drobiazgów. Nabiera wartości emocjonalnej i nawet jeśli jest to prezent nietrwały, który zaraz na przykład zjemy:), zostaje w naszej pamięci jako jeden z najbardziej cennych wspomnień.
Dlatego Drodzy Panowie, czasem warto zamiast kwiatka kupionego przy pasach dla pieszych, uruchomić swoją wyobraźnię i postarać się zaskoczyć czymś swoją Kobietę :)
Jeśli chodzi o mnie, to zdecydowanie najlepszym prezentem jakim mogę obdarować drugą osobę to coś pysznego do jedzenia:)
Dziś polecam do przygotowania przez Panów, lub też przez Panie, które same dla siebie chcą ugotować coś smacznego, rybę duszoną z tymiankiem w białym winie z ziemniakami Dauphinoise.
Rybka dość szybko się robi, więc zaczniemy od ziemniaków, które są bardzo łatwe do przyrządzenia, nie wymagają wielu składników, ale jednocześnie wydają się dość efektownie wyglądać.
Rybka dość szybko się robi, więc zaczniemy od ziemniaków, które są bardzo łatwe do przyrządzenia, nie wymagają wielu składników, ale jednocześnie wydają się dość efektownie wyglądać.
Składniki:
Proporcje podaję na takie malutkie naczynie do zapiekania, jakie możecie zobaczyć na zdjęciu.
- 4 duże obrane ziemniaki,
- 2 łyżki śmietany,
- 2 łyżki mleka,
- ząbek czosnku,
- gałka muszkatołowa,
- sól, biały pieprz.
Ziemniaki, najlepiej za pomocą krajalnico-szatkownicy, pokroić na cieniutkie plasterki. Ważne jest to, żeby były to naprawdę cienkie plasterki, wszystkie o jednakowej grubości.
Naczynie żaroodporne wysmarować masłem i warstwami układać plasterki ziemniaków. W miseczce wymieszać śmietanę, mleko, szczyptę świeżo startej gałki muszkatołowej, wyciśnięty ząbek czosnku, sól i biały pieprz. W połowie wypełnionego naczynia wlać mieszaninę śmietany, mleka i przypraw, ułożyć resztę ziemniaków i polać resztą przygotowanej mieszaniny. Zapiekać w 180 stopniach, ok 45 minut. 5 minut przed końcem czasu zdjąć pokrywkę naczynia i podpiec wierzch ziemniaków.
Składniki na duszone w białym winie filety z dorsza z porami i tymiankiem.
- 4 filety z dorsza,
- biała część dużego pora,
- 2 kieliszki białego półwytrawnego wina,
- śmietana,
- kilka gałązek tymianku,
- kilka ziaren białego pieprzu,
- 2 ziarenka ziela angielskiego,
- listek laurowy,
- garść posiekanej natki pietruszki,
- 2 ząbki czosnku
- sól, pieprz biały,
- oliwa z oliwek,
- masło.
W garnku na łyżce oliwy z oliwek podsmażamy poszatkowanego cienko pora i drobno pokrojony czosnek.
Kiedy por troszkę zmięknie i nabierze ładnego, złotego koloru dodajemy ziarenka pieprzu, ziele angielskie i listek laurowy. Chwilę podsmażamy przyprawy razem z porem, a następnie wlewamy dwa kieliszki białego wina, dodajemy posiekaną natkę pietruszki i gałązki tymianku. Przykrywamy pokrywką i gotujemy ok. 10 minut, żeby smaki się ze sobą połączyły. Przygotowane filety posypujemy z obu stron solą i pieprzem. Do gotującego się wywaru z wina dodajemy śmietanę, ok pół szklanki. Na koniec przekładamy do garnka rybne filety. Przykrywamy i całość dusimy góra 12 minut.
Po ugotowaniu rybka będzie się rozpadać, więc wyjmujemy ją łyżką cedzakową. Oddzielamy skórę od mięsa i rozrywamy je na mniejsze kawałki. Wywar, w którym gotowała się ryba przecedzamy przez sito i gotujemy do momentu aż nadmiar płynu odparuje. Gałązki tymianku, liść laurowy oraz ziarna pieprzu i ziela oddzielamy od pora, który został po przecedzeniu wywaru. Mieszamy go z kawałkami ryby i ewentualnie doprawiamy jeszcze do smaku solą i pieprzem. Do powstałego w garnku sosu dodajemy łyżkę masła. Gotowym sosem polewamy rybkę.
Polecam do tego dania kieliszek białego wina, dobrą muzykę i kilka zapachowych świec. Jak dla mnie idealna kolacja na romantyczny odpoczynek po całym tygodniu pracy.
Wszystkim Panią życzę dziś wyjątkowo Smacznego Dnia :)
Ziemniaki, najlepiej za pomocą krajalnico-szatkownicy, pokroić na cieniutkie plasterki. Ważne jest to, żeby były to naprawdę cienkie plasterki, wszystkie o jednakowej grubości.
Naczynie żaroodporne wysmarować masłem i warstwami układać plasterki ziemniaków. W miseczce wymieszać śmietanę, mleko, szczyptę świeżo startej gałki muszkatołowej, wyciśnięty ząbek czosnku, sól i biały pieprz. W połowie wypełnionego naczynia wlać mieszaninę śmietany, mleka i przypraw, ułożyć resztę ziemniaków i polać resztą przygotowanej mieszaniny. Zapiekać w 180 stopniach, ok 45 minut. 5 minut przed końcem czasu zdjąć pokrywkę naczynia i podpiec wierzch ziemniaków.
Składniki na duszone w białym winie filety z dorsza z porami i tymiankiem.
- 4 filety z dorsza,
- biała część dużego pora,
- 2 kieliszki białego półwytrawnego wina,
- śmietana,
- kilka gałązek tymianku,
- kilka ziaren białego pieprzu,
- 2 ziarenka ziela angielskiego,
- listek laurowy,
- garść posiekanej natki pietruszki,
- 2 ząbki czosnku
- sól, pieprz biały,
- oliwa z oliwek,
- masło.
W garnku na łyżce oliwy z oliwek podsmażamy poszatkowanego cienko pora i drobno pokrojony czosnek.
Kiedy por troszkę zmięknie i nabierze ładnego, złotego koloru dodajemy ziarenka pieprzu, ziele angielskie i listek laurowy. Chwilę podsmażamy przyprawy razem z porem, a następnie wlewamy dwa kieliszki białego wina, dodajemy posiekaną natkę pietruszki i gałązki tymianku. Przykrywamy pokrywką i gotujemy ok. 10 minut, żeby smaki się ze sobą połączyły. Przygotowane filety posypujemy z obu stron solą i pieprzem. Do gotującego się wywaru z wina dodajemy śmietanę, ok pół szklanki. Na koniec przekładamy do garnka rybne filety. Przykrywamy i całość dusimy góra 12 minut.
Po ugotowaniu rybka będzie się rozpadać, więc wyjmujemy ją łyżką cedzakową. Oddzielamy skórę od mięsa i rozrywamy je na mniejsze kawałki. Wywar, w którym gotowała się ryba przecedzamy przez sito i gotujemy do momentu aż nadmiar płynu odparuje. Gałązki tymianku, liść laurowy oraz ziarna pieprzu i ziela oddzielamy od pora, który został po przecedzeniu wywaru. Mieszamy go z kawałkami ryby i ewentualnie doprawiamy jeszcze do smaku solą i pieprzem. Do powstałego w garnku sosu dodajemy łyżkę masła. Gotowym sosem polewamy rybkę.
Polecam do tego dania kieliszek białego wina, dobrą muzykę i kilka zapachowych świec. Jak dla mnie idealna kolacja na romantyczny odpoczynek po całym tygodniu pracy.
Wszystkim Panią życzę dziś wyjątkowo Smacznego Dnia :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)














































